środa, 29 lutego 2012

11. Harry


***HARRY***
Ciemna uliczka. Opustoszały park. Samotne ławki. Jedynie drzewa miały towarzystwo, ale  nie odważyły się odezwać. Milczały jak zaklęte nie wydobywając z siebie nawet jednego szelestu. Usiadłem pod jednym z nich i rozmyślałem. Zabawne, wszystko w parku zdawało się być opuszczonym i samotnym. Nawet ja, a przecież się tak nie czułem. Czułem się wspaniale. Siedziałem jak nienormalny i uśmiechałem się do siebie, co rzadko mi się zdarza. Zazwyczaj pognałbym prosto do Louisa opowiedzieć mu o wszystkim co się dzisiaj stało! Ale nie tym razem. Teraz chciałem być sam.
Odtwarzałem w pamięci nasz pocałunek. Był taki spontaniczny, młodzieńczy i idealny. Tak, idealny pocałunek z idealną dziewczyną. Trudno mi było się do tego przyznać, no bo jak, Harry Styles, bożyszcze nastolatek, może się zakochać?! Rozumiem Liam, taki romantyczny typ, ale ja? A jednak to była prawda. Zakochałem się.
Wszystko nagle stało się weselsze. Zawiał wiatr, poruszając gałęziami drzew i wydobywając z nich cichy szept. Przede mną przefrunęła zagubiona ulotka, po czym wniosła się w powietrze i trafiła prosto do śmietnika. Zacząłem się śmiać. Poważnie! Siedziałem pod drzewem i ryczałem ze śmiechu. Uroczy widok, zapewniam. Otarłem oczy z łez i rozejrzałem się dookoła rozmarzonym wzrokiem. Czy tak ławka się uśmiecha? Kurde, chłopie, co ty do cholery brałeś?!, skarciłem się w myślach. Z ociąganiem wstałem spod drzewa i zataczając się pobiegłem w stronę domu.
Zastanawiałem się, co powiedzą chłopaki kiedy im powiem, że się zakochałem w Katie. Stanowczo za dużo dzisiaj myślę. Nacisnąłem stanowczo na klamkę i paradowałem do środka.
- Kochanie, jesteś! – wydarł się Louis i wpadł mi w ramiona. – Gdzie się podziewałeś tyle czasu? Tęskniłem, wiesz…
- Strasznie cię przepraszam misiaczku, byłem u Katie. – wyznałem skruszony dając mu buziaka w policzek. Louis natychmiast wypuścił mnie z objęć i pognał do Nialla wskakując mu na kolana.
- Słyszałeś?! On woli ją ode mnie! Niall, dlaczego nikt mnie nie kocha?! – słyszałem mojego przyjaciela  z salonu.
- Ja cię kocham głupku. – śmiał się blondyn. – Harry, on jest teraz mój!
- Nie ma sprawy. – odpowiedziałem wchodząc do pokoju. – Ja mam nową miłość.
- Łaaaa! – rozbeczał się Louis wtulając się w rękaw Niall’a. – Kto to? Liam?
- Co ja? – wtrącił się nasz przyjaciel rozsiadając się na fotelu. – Zayn, gdzie ten browar?!
          Po chwili on też był w salonie w puszką piwa w ręku. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać i wygłupiać! Nie mam pojęcia jakim cudem spodnie Nialla znalazły się na podłodze, tak jakoś wyszło! Kiedy skończyła nam się energia i nikt nie miał siły na dalsze wygłupy, opadliśmy na kanapy i zaczęła się nasz mała męska ruletka. Każdy próbował przebić drugiego w tym co kiedyś zrobił. Zaczął Zayn.
- Jak byłem w liceum to do równoległej klasy chodziła taka Angela. Dobra dupa, mówię wam. Założyłem się z kumplami, że ją przelecę na najbliższej imprezie. Ale była beka! Mówię wam, nie wiem jakim cudem, ale Angela się o tym dowiedziała i poszła do łóżka do moim kumplem! I przegrałem 100 dolarów!
- Sto?! – powtórzyłem z niedowierzaniem. Potem mówił Louis.
- Upiliśmy się kiedyś z kumplami, ale nie na imprezie, tylko u któregoś w domu. Chyba u Jake’a. Nie, to był Oliver.
- Przynudzasz stary. – zgasił go Liam popijając piwo.
- Dobra, dobra. – machnął na niego ręką i kontynuował. - Słuchajcie. Wróciłem do domu kompletnie pijany i oświadczyłem się mojemu ojcu!
- Co ty gadasz?! – zaczęliśmy się wszyscy zwijać ze śmiechu.
- Serio! Podobno ukląkłem przed nim i wypaliłem, że jest miłością mojego życia i chce go poślubić. Ale to jeszcze nie koniec! Kazał mi iść do pokoju, bo śmierdzę alkoholem. A na schodach się potknąłem i twarzą wylądowałem na biuście matki! Niezłe miała balony! – tutaj Louis nie dał rady się dalej powstrzymywać i wybuchnął niepohamowanym śmiechem.       Epicka historia, nie ma co! Kiedy jakoś się uspokoiliśmy, opowiadał Niall.
- Ciebie stary chyba nie przebiję, ale słuchajcie. Na którymś z obozów mieliśmy taką mega opiekunkę, nie wiem ile miała. Po trzydziestce?! Strasznie mi się spodobała i powiedziałem to kumplom. Mieli ze mnie niezłą bekę, ale powiedzieli, że mi pomogą. Nie pamiętam już jak, ale wylądowałem w jej pokoju, a chłopakami za ścianą, pod pretekstem, że chciałem wziąć tabletki na ból głowy. A ona do mnie, że nie chcę przypadkiem loda! – szczęki opadły nam do podłogi. – Czekajcie, czekajcie! Podeszła do mnie i zaczęła rozpinać rozporek!
-A ty co?! – spytał się podekscytowany Louis skacząc na kanapie.
- A co kurna myślisz! Nogi mi się zrobiły jak z waty kiedy… no wiecie! – speszył się blondyn.
- Nie!!! – wykrzyknęliśmy chórem! Wszyscy wytrzeszczyliśmy na niego oczy czekając na, jakże ciekaw, sprawozdanie!
- Zanim ona się porządnie rozkręciła, ja już byłem po wszystkim. Głupio mi było, bo nie minęły nawet dwie minuty, a ja już miałem wytrysk. Ale jak mi kurna dobrze było!
- Pierdolisz! – podsumował Liam, którego potem namówiliśmy na opowiadanie historii. Ten jednak nie chciał mówić. – Poważnie, nie mam takich przypałów! Nie, nie chce! – wykręcał się.
- Jak ten gbur nie chce, to jego strata, dawaj Harry! – zarządził Lou.
          No i co ja mam powiedzieć? W sumie miałem kilka objechanych historii, ale jedna powali ich na łopatki, pomyślałem.
- Pocałowałem Katie. – wypaliłem i czekałem na reakcję chłopaków. Na początku nic nie mówili, tylko zamarli z puszkami w dłoniach. Pierwszy odezwał się Niall.
- I jaka była?! Wsadziłeś jej język do gardła?!
- Nie, kretynie! – oburzyłem się. – Była bardzo delikatna, jakby nieśmiała.
- Zakochana para! Zakochana para! – krzyczał Louis latając z Zaynem po całym pokoju i udając samoloty. – A już myślałem, że na mnie leci!
- A ty co tak siedzisz? Nic nie powiesz? – spytałem Liama, który zamyślony wpatrywał się w ścianę. Popatrzył na mnie nieobecnym wzrokiem.
- A co tu mówić? Przelizałeś ją, super. – stwierdził i poszedł do kuchni.
- Co mu jest? – spytałem bezgłośnie blondyna, który wzruszył ramionami.
          Zauważyłem jak Zayn idzie za naszym przyjacielem, więc zostałem na swoim miejscu włączając telewizor. Przez chwilę oglądaliśmy z Niallem i Louisem program muzyczny, ale kiedy chłopaki wrócili z kuchni, wyłączyłem.
- Stary, co jest? – walnąłem prosto z mostu.
- Nic. – wzruszył ramionami i zaczął sprzątać nasze porozwalane puszki.
- Ślepi nie jesteśmy. – dorzucił Niall podchodząc do niego.
- Przecież mówię, że nic mi nie jest. Nie macie własnego życia? Musicie się wtrącać w cudze?! – powiedział z wyrzutem i odepchnął blondyna, aż ten upadł na kanapę. Tego już było za dużo.
- Jesteśmy przyjaciółmi, ale jeżeli nie chcesz, nie będziemy skakać wokół ciebie jak przy dziecku. Radź se sam. – wstałem i wkurzony poszedłem do siebie. Słyszałem jeszcze jak Niall narzeka, że boli go głowa, a Louis gadał o czymś z ciemnowłosym.
          Trzasnąłem drzwiami i znowu ogarnęło mnie to samo uczucie co w parku. Położyłem się na łóżku i włączyłem na maksa radio. O dziwo nie One Direction. Włożyłem płytę Coldplay, którą osobiście uwielbiam i rozkoszowałem się piosenką Vica La Vida. Przed oczami znowu stanęła mi Katie, ale w innej postaci niż ją ostatnio widziałem. Była załamana, płakała. Starałem się ją jakoś pocieszyć, ale ona cały czas nie mogła się uspokoić. Chciała mi powiedzieć, co się stało, ale w tym momencie uświadomiłem sobie, że zasnąłem. Płyta już dawno umilkła, a na dole nie było słychać żadnych rozmów.
          Przestraszyłem się tego snu, wyglądał bardzo realistycznie. Po wzięciu szybkiego prysznica, zakopałem się pod kołdrą, a czekając na Louisa, zasnąłem.

Loisss <3


                                                    
Dzisiaj troszkę krócej, ale za to z innej perspektywy :D Chciałam przeprosić, że rzadko ostatnio dodaję, ale to dlatego, że mam mało czasu a i wena nie zawsze jest. :/ Dziękuję za 10 SUPER REAKCJI, strasznie się cieszę, no i piszcie, czy ten się podoba :D

5 komentarzy:

  1. Świetny!!! Za*ebiście piszesz !

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie sie powtarzam ale i tak to powiem: pieknie, zajebiście i jeszcze raz zajebiście!!!
    Z uśmiechem na twarzy czyta sie twoją powieść!! :**

    OdpowiedzUsuń
  3. yyy... Ich historie mnie ... zabiły xD hahaha o nie mogę. Masz wyobraźnie muszę przyznać .! Ajjj zakochany Harry to musi być niesamowity widok ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, sama się śmiałam pisząc :P

      Usuń
  4. boski, kocham przeczytałam dzisiaj całego bloga i jestem zachwycona
    zapraszam do mnie http://dusiaa-loseall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń